Smog to przekleństwo nie tylko naszych czasów. Dopiero jednak teraz mamy szansę, aby z nim skutecznie walczyć.
W jaki sposób? O tym mówili uczestnicy wrocławskiej debaty poświęconej m.in. nowoczesnym paleniskom na biomasę.

 

 

Jakie jest powietrze nad Dolnym Śląskiem? Mówiąc bardzo delikatnie - pozostawia wiele do życzenia. Niestety, wielu mieszkańców wciąż używa starych, nawet kilkudziesięcioletnich palenisk, a w piecach i kominkach ląduje wszystko - śmieci, najgorszej jakości węgiel, muły, mokre drewno, a nawet plastik. Silniki tysięcy samochodów nie spełniają żadnych norm, a wielu właścicieli wycina katalizatory. Nie można też zapomnieć o tonach groźnego pyłu zalegającego na drogach… Nic więc dziwnego, że nad wieloma dolnośląskimi miejscowościami, szczególnie w okresie jesienno-zimowym, wciąż zalegają groźne „czapy” smogu.

Mieszkańcy Dolnego Śląska nie widzą problemu, nie obawiają się o zdrowie? Niestety, wielu zagrożenia nie dostrzega - jest tak niewielkie, że można je zobaczyć dopiero pod mikroskopem. Wystarczy jednak parę godzin bez wiatru, a nad Wrocławiem i wieloma innymi dolnośląskimi miejscowościami, a nawet uzdrowiskami, unoszą się sine chmury drażniącego smogu. Szczególnie mocno dał się on we znaki wszystkim w minioną zimę. Nie inaczej pewnie będzie także w tym roku.

Czy jest ratunek, jakieś rozwiązanie? Problem smogu rozwiąże doprowadzenie sieci ciepłowniczej, ogrzewanie gazem, energią elektryczną, lekkim olejem opałowym, czy biomasą, a może trzeba zakazać palenia byle czym? Stać nas na takie zakazy? Czy da się tak żyć? O to wszystko zapytaliśmy uczestników debaty „Nowoczesne paleniska na biomasę jako skuteczne narzędzie do walki ze smogiem i ubóstwem energetycznym”. Odbyła się ona 24 listopada we wrocławskim hotelu Mercure,

a jej organizatorami byli: Ogólnopolskie Stowarzyszenie „Kominki Polskie” oraz Stowarzyszenie Kominy Polskie.

***

- Gdyby w domach i mieszkaniach wszyscy mieli nowoczesne paleniska na biomasę, jakość powietrza na Dolnym Śląsku zdecydowanie by się poprawiła – zapewnił Jarosław Kokoszka z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia „Kominki Polskie”, a także jeden z polskich producentów. Czy takie paleniska nie są jednak zbyt drogie? – Nie są tanie. To prawda. Jeżeli jednak chodzi o inwestycję, to koszt ich użytkowania jest dużo mniejszy niż eksploatacji pieca gazowego. Mniej też zużywa się paliwa - zaznaczył. - W tej chwili produkowane są już takie paleniska, z których nie ma „grama dymu”. Nawet ekolodzy nie byli świadomi, że nasze piece mają tak wysoką sprawność – dodał.

Piotr Leśko, także z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia „Kominki Polskie” mówił o „dogmatach”. – Dogmatem są demagogiczne stwierdzenia, że paliwa stałe są szkodliwe. Tak naprawdę wszystko zależy przecież od tego czym palimy i w czym palimy – zwrócił uwagę. Uznał też, że kominki i piece stały się „chłopcem do bicia” w debacie o ochronie powietrza, a przecież wszyscy chcemy oddychać czystym powietrzem. – Nie można demonizować palenisk na biomasę – zaznaczył.

Jaka jest więc jakość powietrze na Dolnym Śląsku? – Nie najlepsza – nie ukrywała Barbara Kwiatkowska-Szygulska z Wydziału Monitoringu Środowiska Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska we Wrocławiu. Przypomniała też, że w tej chwili za zanieczyszczenia odpowiada głównie niska emisja i komunikacja samochodowa, a w mniejszym stopniu przemysł. - Pocieszające jest to, że oceniając wyniki w długim okresie widzimy, że te stężenia zmniejszają się z roku na rok – dodała. - Największy wpływ na jakość powietrza we Wrocławiu ma niska emisja i transport – to również zdanie Beaty Merendy, zastępcy dyrektora Biura Ochrony Przyrody i Klimatu w Departamencie Zrównoważonego Rozwoju Urzędu Miejskiego we Wrocławiu.

Prof. Jerzy Zwoździak dyrektor Centrum Zarządzania Ryzykiem Środowiskowym na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu zwrócił z kolei uwagę na to, że nie może być tak, by „wieczorami do niektórych dzielnic miasta wjeżdżały samochody, z których sprzedaje się paliwo niskiej jakości”. - We Wrocławiu mamy około 17,5 tysiąca budynków komunalnych, z których 10 tysięcy jest na indywidualnym ogrzewaniu. Gdyby tylko w nich wymienić piece na nowoczesne to już byłoby dużo lepiej… - zaznaczył. I dodał: - To co ludzie we Wrocławiu wrzucają do palenisk, to się w głowie nie mieści. I nie są to często ludzie biedni. Jakub Krzeszowiak z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, opowiadał o wpływie zanieczyszczeń powietrza na zdrowie mieszkańców Wrocławia, ale także o mitach, które wokół tego narosły. – W ostatnich latach zostaliśmy „nakarmieni” różnymi nie do końca sprawdzonymi danymi statystycznymi, szacunkami - podkreślił.

Krakowianie muszą już zapomnieć o opalanych drewnem kominkach. Dlaczego? To efekt uchwały antysmogowej, która zakazuje palenia w stolicy regionu paliwami stałymi. Na terenie województwa drewnem będzie można palić, ale od 1 lipca musi mieć ono poniżej 20 procent wilgotności. To z kolei efekt uchwały antysmogowej dla Małopolski. Na Dolnym Śląsku nie przewidziano aż tak restrykcyjnych przepisów.

- W górach nie będziemy mogli mieć kominka? To było pierwsze pytanie, gdy mieszkańcy dowiedzieli się o pracach nad uchwałą antysmogową – podkreślił Piotr Lewandowski, burmistrz Dusznik –Zdroju. Nie muszą się już martwić - w ostatniej wersji uchwały nowoczesne opalane drewnem kominki zostały dopuszczone do użytkowania. Nie mogą być jednak podstawowym źródłem ogrzewania, ale wspomagającym, rekreacyjnym. – Mogę więc tylko podziękować, że to poszło w tę stronę. Branża turystyczna będzie zadowolona – podkreślił.

Julian Golak, wiceprzewodniczący Sejmiku Dolnośląskiego, zastanawiał się m.in. nad tym jaki wpływ uchwała antysmogowa będzie miała na jakoś powietrza na Dolnym Śląsku. - To będzie czas nie tylko na wymianę palenisk, ale także na zmianę mentalności ludzi – dodał.

- Wszystkim nam chodzi o to, aby powietrze nad Dolnym Śląskiem było czyste. Uchwała antysmogowa jest bardzo dobrym rozwiązanie, to „kij”, ale potrzebna jest jeszcze marchewka – zaznaczyli zgodnie uczestnicy debaty.